Cabo da Roca – odwiedź z nami koniec Europy podczas wycieczki do Portugalii
- będziesz w najdalej na zachód wysuniętym punkcie kontynentalnej Europy
- spojrzysz na niespokojny Atlantyk z klifu o wysokości 144 metrów
- poznasz burzliwą (również dosłownie!) historię tego miejsca
Wiatr rozbryzgiwał morską wodę chyba na sto metrów ponad taflę oceanu. Liczni, pomimo pogody, goście na tym smaganym wiatrami przylądku chowali swoje aparaty fotograficzne pod kurtki. Ale coś jednak pchało ich (mnie zresztą też!) na ten fragment skalistego wybrzeża. Wszyscy bowiem chcieliśmy zobaczyć najdalej wysunięty na zachód fragment Europy. Stanąć na przylądku Cabo da Roca.

Najdalej na Zachód!
Aż do późnego średniowiecza wierzono, że Cabo jest rzeczywistym końcem świata. Choć, prawdę powiedziawszy, portugalski przylądek konkurował w tej materii z galicyjską Finisterrą („Końcem Ziemi”), spopularyzowaną przez pielgrzymów podążających szlakiem św. Jakuba do Santiago. Wracając jednak do Cabo da Roca, to do niezwykłej atmosfery „końca wszystkich ziem” przyczynia się na pewno dziki krajobraz, huk fal rozbijających się o skały oraz niewielki stopień zagospodarowania turystycznego. Nie ma tu prawie nic, poza latarnią morską, kawiarenką i sklepem z pamiątkami. Ten ostatni przywołuje na myśl liczne, polskie przybytki z „made in China”, można tu bowiem nabyć certyfikat pobytu na Przylądku.
Niespokojna przeszłość
Cabo da Roca to miejsce z wielu względów symboliczne. Jadąc (czy raczej: płynąc) stąd wprost na zachód do najbliższego lądu dotrzemy po pokonaniu 5593 kilometrów. Ujrzymy wtedy (po drugiej stronie Atlantyku) przylądek Henlopen w amerykańskim stanie Delaware. Cabo to też skalny świadek ostatnich dwustu-trzystu lat historii tych miejsc. Ślady trzęsienia ziemi (z listopada 1755 roku) znajdziemy wprawdzie w wielu miejscach podczas wycieczki do Lizbony czy do Porto. Ale są one (o dziwo!) widoczne również tutaj – kilometry od najbliższych ludzkich siedzib, z dala od miast i wiosek. Konsekwencją tamtego trzęsienia była również zmiana ukształtowania wybrzeża. Warto sobie w tym momencie wyobrazić, że fala tsunami, spowodowanego trzęsieniem, osiągnęła w okolicy Cabo da Roca imponującą wysokość 50 metrów!



Azymut na ocean
Ten niegościnny fragment wybrzeża Portugalczycy trzymają pewną rękę. Przed niemal dwustu laty niedaleko 144-metrowego klifu stanęła, wspomniana wyżej, latarnia morska. Jej 1000-watowe światło jest widoczne dla statków z odległości ok. 50 kilometrów. Na nieodległym obelisku zamieszczono cytat z 3. pieśni eposu Os Lusĭadas portugalskiego poety Luísa de Camões: „Tu, gdzie ląd się kończy, a morze zaczyna”. Ale zaraz…, przecież do Portugalii należą również Azory i Madera, a hiszpańskie Fuertaeventura czy Wyspy Kanaryjskie leżą znacznie dalej na zachód niż Cabo da Roca. Tak, owszem, te wspaniałe, hiszpańskie i portugalskie wyspy, są położone bliżej Ameryki, ale… stanowią one część Makaronezji, która geograficznie należy do Afryki. Można zatem, podróżując po wyspach obu iberyjskich krajów zmienić kontynent, nie zmieniając jednocześnie państwa.
Zatem: kto chętny na wizytę na końcu świata?


