Wycieczki do Dubrownika – na co zwróć uwagę wędrując po murach miejskich?
- aż sześć metrów szerokości – takie przepotężne mury broniły bogactwa dawnego Dubrownika!
- spacer po murach ma wprawdzie tylko 1,5 km, ale wymaga wielu wejść i zejść po schodach
- paradoksalnie: grubsze mury znajdują się od strony Adriatyku, a cieńsze – od lądu
Półtora kilometra długości, nieregularny kształt, wysokość sięgająca 25 metrów, a szerokość – sześciu. Nie, to nie jest opis Alcatraz, Fort Knox czy filmowego Shawshank. To wymiary murów starej, dalmatyńskiej Ragusy. Miasta, które później, po połączeniu ze swoim sąsiadem, dało początek jednemu z najpopularniejszych miast, jakie zwiedza się podczas wycieczki do Chorwacji. Dubrownik, ze swoimi potężnymi murami, basztami, krenelażem to zdecydowanie perełka Dalmacji. Zwiedzając ją – koniecznie trzeba również wejść na mury, poznać ich potęgę, spojrzeć z góry na ulice, baszty, ale też na codzienne życie Dubrowniczan. A zatem będzie to opowieść o murach – o tym, co koniecznie trzeba robić podczas wycieczki do Dubrownika.

Wycieczki do Dubrownika – skąd tak potężne mury?
Mając przed oczyma wielometrowe obwarowania Dubrownika myślimy zapewne o mieście turystycznym, w którym najważniejszym dylematem jest to, po ile kupimy pizzę czy sałatkę z owocami morza. Tymczasem przed wiekami Dubrownik był potężnym ekonomicznie miastem na Adriatyku. Wraz z niedalekim Stonem (który zresztą czasowo był własnością Ragusy) tworzył jeden z najbogatszych ośrodków w tej części Europy. Na tyle, że – jako jedyny – był w stanie przeciwstawić się (ekonomicznie i militarnie) Wenecji.
Zapytacie: skąd to bogactwo? Jakież to środki były chronione przez potężne dubrownickie mury? Sam Dubrownik był w wiekach średnich ważnym ośrodkiem handlu. Przez Ragusę wędrowały towary z Azji Mniejszej do Włoch, z północnej Afryki w głąb Bałkanów. Było to przede wszystkim złoto i srebro, skóry i wełna, miedź i wosk, jedwab i sukno, czy wreszcie przyprawy korzenne i broń. Rosnąca siła gospodarcza powodowała rozwój kulturalny miasta, którego największy rozkwit przypadł na XV-XVI wiek. Ale nie możemy też zapominać o wspomnianym już, dziś niewielkim Stonie. Tam znajdowały się saliny – płytkie zbiorniki, z których pozyskiwano sól. A dziś, kupując ją w sklepie, zapomnijmy o jej współczesne, niskiej cenie. Pamiętajmy natomiast o tym, że było to średniowieczne „białe złoto”. Stąd takie bogactwo miasta i okolic, które widać do dziś na niemal każdym kroku wycieczki do Dubrownika. Przecież nie na darmo nazywano to miasto słowiańskimi Atenami.

Jakie są te mury?
Podczas wycieczki do Chorwacji napotkasz kilka obwałowanych miast. Mniejsze czy większe fragmenty murów są choćby w Trogirze, Splicie, Szybeniku czy Zadarze. Ale to właśnie dubrownickie ściany są tymi, o których się mówi. No bo przecież niemal 1500 metrów długości przy wysokości sięgającej 25 metrów (to ponad osiem pięter!) to już nie przelewki. Grubość dochodząca do sześciu metrów jest najlepiej widoczna podczas przejazdu ulicą Iza Grada (Zza miasta). Dodajmy, że właśnie tą ulicą dociera do miasta ogromna większość turystów autokarowych. Nawet jadąc tam (niemałym przecież!) autobusem człowiek czuje się jak drobina przy przepotężnych murach!
Niezwykłą ciekawostką jest to, że wznoszono je częściowo z kasy miejskiej. Przecież handel między Wschodem i Zachodem i sprzedaż soli przynosiły krociowe zyski! Ale druga część funduszy pochodziła od… prywatnych sponsorów. A co jeszcze ciekawsze: nazwiska rodów fundujących dany fragment ścian czy jedną z baszt są do dziś widoczne w ich nazwach. Tak było m. in. z fortem Lovrijenac (fundatorem był niejaki Wawrzyniec – po chorwacku Lovre) czy w Baszcie Minčeta, ufundowanej w XV stuleciu przez ród Minčetićiów.
Ale mury służą dziś turystom dwojako. Z jednej strony są – co oczywiste – niesamowitą trasą prowadzącą po ich koronie. Niesamowitą ciekawostką jest fakt, iż w twierdzy św. Jana (osłaniającej Stare Miasto od strony morza) znajdują się obiekty, które zainteresują turystę. To Muzeum Morskie, prezentujące dubrownicką flotę, mapy czy urządzenia nawigacyjne oraz… Akwarium. Znajdziemy w nim aż 27 zbiorników nie tylko z adriatyckimi rybami, ale też z głowonogami lub innymi stworzeniami, które znamy z… talerza.



Wycieczki do Dubrownika – poznaj mury jako turysta!
Być może zdziwi Was fakt, że spacer po murach nie jest zwykle wliczony w przewodnicką turę po Dubrowniku. Ale robimy to (podobnie, jak inne biura) dla dobra naszych turystów! Dzięki temu każdy z Was może zwiedzać mury w swoim własnym tempie. Co więcej – na koronie wałów nie ma aż tak wiele miejsca, trudno byłoby lokalnemu przewodnikowi zebrać grupę w jednym miejscu, aby opowiedzieć dzieje danego fragmentu murów. Zatem – potężne dubrownickie obwałowania zwiedzamy indywidualnie!
Na mury można wejść w dwóch miejscach – bliżej portu lub niedaleko popularnej wśród turystów bramy Pile będącej dla większości miejscem wejścia na Stare Miasto. Warto, tak, zdecydowanie warto, znaleźć czas, aby obejść cały Dubrownik dookoła. Dzięki temu będziemy mieć możliwość poznać potężniejsze wały (od strony lądu) lub nieco węższe i niższe (od Adriatyku). Będziemy mogli w spokoju spojrzeć nie tylko na potężne baszty, bastiony i twierdze, ale też pooglądać z góry zwykłe życie Dubrownika. A więc to, o czym często – jako turyści – zapominamy. To starsza Chorwatka wracająca z zakupów, to dwoje młodych przesiadujących już od godziny nam malutkim espresso albo leniwy kot na czyimś podwórku.
Czy mury są płatne? Taaak, i to niemało! Ale zarówno wg nas, jak i naszych turystów, którzy mają tę wspaniałą atrakcję już za sobą, mury Dubrownika są warte każdego wydanego Euro. I dlatego jeśli będzi Was kusić jakaś wspaniała pizza, owoce morza, rybki czy choćby lody – zjedzcie je. Albo dopiero po murach – obowiązkowym punkcie wycieczki do Dubrownika.


