Czego ciekawego doświadczysz w Ladakhu – Małym Tybecie – podczas wycieczki do Indii?
- będziesz, podobnie jak we właściwym Tybecie, wysoko. Bardzo wysoko!
- poznasz ludność, która uciekła z Tybetu do indyjskiego Ladakhu wskutek okupacji
- poznasz autentyczną kulturę tybetańską – nieskażoną latami chińskiej dominacji
Z czym kojarzymy Tybet? Na pewno z ogromnymi przestrzeniami czy z klasztorami buddyjskimi (zakładając, że władze chińskie ich nie zniszczyły). Zapewne również ze stadami jaków, sporą wysokością nad poziomem morza. A Indie? – na pewno pierwsze skojarzenia to swojski, azjatycki bałagan, krowy na ulicach, sprzedawcy wszystkiego, co się rusza (lub nie). A czy da się połączyć jedno z drugim? – tzn. mieć Tybet w Indiach? Tak! – takim właśnie nietypowym z pozoru połączeniem jest Ladakh, zwany „Małym Tybetem”. Ten właśnie region tworzy trzon naszej wycieczki do Indii Północnych, choć w jej trakcie odwiedzamy również nizinną część Kaszmiru oraz sąsiedni Zanskar. Zatem… dlaczego „Mały Tybet”?

Geografia na początek
Zacznijmy od spraw najważniejszych: Ladakh, podobnie jak właściwy Tybet położone są wysoko. Stolica indyjskiej prowincji – miasto Leh – leży na wysokości ok. 3500 m n.p.m.. Natomiast Lhasa, stolica Tybetu, zaledwie 150 metrów wyżej. Co również ważne: oba regiony położone są na północ od głównego grzbietu Himalajów. Oznacza to, że niemal nie dociera tam monsun. Dla nas, uczestników wycieczki do Indii Północnych, do Ladakhu, oznacza to, że można te okolice odwiedzać w okresie naszego lata. Co więcej – każde dostępne opracowanie (informacje władz Ladakhu, strony www, przewodniki) wręcz sugerują, aby polecieć tam od czerwca do września. Prowincja jest wprawdzie dostępna przez niemal cały rok, ale np. drogi na niektórych przełęczach mogą być zasypane śniegiem czy też solidnie oblodzone już od października, Za to regiony himalajskie położone na południe od głównego grzbietu są dostępne albo podczas europejskiej wiosny, albo jesieni.

Ludność rodem (?) z Tybetu
Dzisiejsi mieszkańcy Ladakhu są spokrewnieni z Tybetańczykami. Powodów tego jest kilka: oba te regiony były od wielu wieków zamieszkałe przez zbliżone etnicznie narody. To dokładnie tak, jak my i np. Słowacy czy Ukraińcy. Drugim powodem jest fakt, wiele razy część (lub nawet całość) Ladakhu znajdowała się pod rządami władców Tybetu (lub nawet Chin), a do 1955 roku funkcjonował popularny szlak karawan z indyjskiego dziś Leh do tybetańskiej Lhasy. Trudno również w tym miejscu nie wspomnieć o trzeciej przyczynie wymieszania się narodów. To trwająca już 70 lat chińska okupacja Tybetu, która zmusiła wielu Tybetańczyków do emigracji. Wielu z eskpatów wybrało właśnie Indie, w tym również Ladakh.



Co napotkasz w Ladakhu podczas wycieczki do Indii?
Jak już napisaliśmy, zarówno do Ladakhu, jak i Tybetu właściwego, warto podróżować od czerwca do września. Ale na tym podobieństwa się nie kończą: w obu himalajskich krainach napotkamy podobne architektonicznie klasztory (zwane: gompa), a większość mieszkańców będzie buddystami. W lokalnych sklepach kupimy podobne rękodzieło i pamiątki, a żywiąc się w miejscowych restauracjach po obu stronach granicy znajdziemy w menu bardzo zbliżone potrawy.
Zarówno w Leh, jak w Lhasie musimy też pamiętać, że z jednej strony – zgodnie z regułami buddyzmu – spora część mieszkańców będzie wegetarianami, ale z drugiej strony surowy klimat wymusi spożywanie treściwych, mięsnych potraw. Natomiast najważniejszą różnicą będzie z pewnością fakt, że w Ladakhu miejscowa kultura rozwija się w swobodny sposób, a w Tybecie – jedynie pod dyktando chińskich władz.


